MCKiS Jaworzno - II liga koszykówki mężczyzn

Mickiewicz za mocny – druga przegrana koszykarzy MCKiS PDF Drukuj Email
wtorek, 29 października 2019 11:15

mckis jaworznoRozgrywki 2 ligi koszykarzy nabierają tempa. Po środowej kolejce, w której ponieśliśmy pierwszą ligową porażkę (z MKSem II Dąbrowa Górnicza) już od razu w sobotę czekał podopiecznych trenera Bilińskiego ciężki i trudny pojedynek. Zapowiadał się on jako jedno z najbardziej ciekawych starć w naszej grupie, ponieważ naprzeciw siebie stanęły ekipy z czołowych miejsc w tabeli: wicelider i gospodarz meczu AZS AWF Mickiewicz Romus Katowice (bilans przed tym spotkaniem 4-1) oraz MCKiS Jaworzno (bilans gier 3-1). Dość powiedzieć, iż w sezonie ubiegłym okazaliśmy się niewygodnym rywalem dla katowiczan i udało nam się dwa razy zwyciężyć w lidze (tak w Jaworznie jak i na wyjeździe), więc katowiczanie na pewno pałali chęcią rewanżu. Niestety, przed spotkaniem trudno było u nas o optymizm: oprócz kontuzjowanego cały czas Dawida Grochowskiego w meczu zagrać nie mógł także drugi z podstawowych koszykarzy MCKiS - Radek Lemański, a na uraz narzekał także nie będący w pełnej dyspozycji Sebastian Dusiło, który w ostatecznym rozrachunku pojawił się jednak na parkiecie. Mimo tych osłabień personalnych liczyliśmy na dobry i efektywny przede wszystkim występ “sokołów”, a nawet na małą niespodziankę w postaci zdobytych dwóch ligowych punktów.

Początek meczu dawał nam taką nadzieję. Nasi koszykarze rozpoczęli spotkanie bez żadnego respektu dla gospodarzy i skutecznie wybijali z rytmu atakujących katowiczan. Do tego dobra skuteczność Pawła Bogdanowicza i będącego chyba w życiowej formie Michała Brzozowskiego pozwoliła nam wygrać pierwszą kwartę 17-16. Druga odsłona także bardzo dobra w wykonaniu naszych koszykarzy. Cały czas gramy efektywnie i mądrze, a do punktujących w dalszym ciągu Pawła Bogdanowicza i Michała Brzozowskiego dołączyli Jacek Wróblewski i Mateusz Nowacki. Gospodarze nie mogli na ten czas poradzić sobie z niezłą defensywą MCKiSu, także ich skuteczność rzutowa daleka była od ideału. Tym sposobem dość niespodziewanie “uciekamy” na dystans pięciu punktów i prowadzimy do przerwy 34-29.
Odpoczynek w szatni nie wpłynął chyba korzystnie na naszych koszykarzy, od razu po przerwie inicjatywę zdecydowanie przejęli nasi rywale, którzy najpierw zniwelowali wszystkie straty, by za moment objąć prowadzenie w meczu. Przegrana 17-26 kwarta nie przekreślała jednak szans na wygraną naszej drużyny, gdyż odrobić musieliśmy jedynie cztery “oczka” w decydującej części gry. I przez pierwsze trzy minuty ostatniej odsłony powolutku taki scenariusz się realizował. Udało nam się dogonić jeszcze raz koszykarzy z Katowic, a mecz rozpoczął się jakby od nowa. Szkoda tylko, że właśnie wtedy zanotowaliśmy słabszy moment, być może zmęczenie, być może brak większej rotacji w składzie spowodowały, iż gospodarze zaliczając run 8-0 uciekli nam na dystans dziesięciu punktów. A kiedy za pięć przewinień parkiet opuścić musieli najpierw Sebastian Dusiło a potem Mateusz Nowacki nasza sytuacja była już beznadziejna. Przegrywamy ostatnią kwartę 19-28 i całe spotkanie 70:83.

Mimo przegranej brawa należą się naszym zawodnikom za wielkie serce do gry plus walkę ze wszystkich sił na parkiecie mimo osłabień personalnych. Pierwsza połowa zdecydowanie na korzyść MCKiSu, jednak już w drugiej połowie zespół AZS AWF Mickiewicz - ROMUS Katowice pokazał, że nie bez powodu plasuje się na szczycie tabeli Grupy C. Skuteczniejsza gra w ofensywie i świetne wsparcie ławki rezerwowych pozwoliło koszykarzom ze stolicy Śląska odrobić straty i odnieść kolejne ligowe zwycięstwo. Indywidualnie świetny mecz w barwach MCKiSu zaliczył Paweł Bogdanowicz, który zdobył największą liczbę punktów (25) i dołożył aż 9 zbiórek oraz 3 asysty, wyrastając na tę chwilę na lidera zespołu. Z kolei Michał Brzozowski znowu zalicza mecz z dwucyfrową liczbą punktów (w sumie14 „oczek”). Dobry występ zanotował także Jacek Wróblewski, który do zdobytych 13 punktów dołożył jeszcze 5 zbiórek oraz 2 asysty. Ważne 8 punktów i 5 zbiórek na konto swoje zapisał też Mateusz Nowacki. Wśród gospodarzy najwięcej we znaki dali nam się najbardziej doświadczeni koszykarze: Mariusz Piotrkowski (15 punktów, 10 zbiórek) oraz Karol Leszczyński (15 punktów, 7 zbiórek, 6 asyst). Dobry występ zaliczyli także Wiktor Rajewicz (14), Jakub Nowak (11 punktów) oraz Jakub Stróżczyk (12).

Teraz powracamy na swoją halę do Jaworzna i już w sobotę w Dzień Zaduszny 2 listopada o godzinie 17.00 podejmować będziemy niewygodnego dla nas rywala – MKKS Rybnik. Ekipa z Rybnika to mieszanka doświadczenia z młodością, w ich składzie jest kilku zawodników z bogatym koszykarskim CV. Na chwilę obecną rybniczanie plasują się w tabeli na miejscu 8 z bilansem dwóch zwycięstw oraz 4 przegranych spotkań, jednak po pierwszych trzech porażkach ich dyspozycja idzie zdecydowanie w górę, co potwierdza ostatnie zwycięstwo nad Polonią Bytom aż 100 do 76. Na wyjazdach podopieczni trenera Łukasza Szymika prezentują się znacznie gorzej, w obecnych rozgrywkach nie odnieśli jeszcze wyjazdowego zwycięstwa. Liczymy, że i w Jaworznie nie przełamią tej niemocy a dwa punkty zostaną zapisane na konto podopiecznych trenera Bilińskiego. Zapraszamy wszystkich fanów basketu na ten pojedynek już 2 listopada (sobota) o godzinie 17.00 (Hala MCKiS, ul. Inwalidów Wojennych 18) – wstęp wolny...

 

AZS AWF Mickiewicz Romus Katowice - MCKiS Jaworzno 83:70 (16:17, 13:17, 26:17, 28:19)
AZS AWF: Mariusz Piotrkowski – 15 (10 zbiórek), Karol Leszczyński – 15 (3x3, 7 zbiórek, 6 asyst), Wiktor Rajewicz – 14 (1x3), Jakub Stróżczyk – 12, Jakub Nowak – 11 (1x3), Stanisław Heliński – 9 (3x3), Aleksander Maślanka – 5 (1x3), Mateusz Migała – 2, Lukasz Szczypka – 0, Wiktor Majka – 0, Łukasz Kłaczek – 0. Trener – Mirosław Stawowski.

MCKiS: Paweł Bogdanowicz – 25 (3x3, 9 zbiórek, 3 asysty), Michał Brzozowski – 14 (2×3), Jacek Wróblewski – 13 (2x3), Mateusz Nowacki – 8, Dominik Krakowiak – 4, Paweł Fleszar – 3, Bartosz Cierniecki – 2, Michał Roszkowski – 1, Sebastian Dusiło – 0, Kacper Jarek. Trener – Przemysław Biliński.

 

 

 

 

jaworzno
Designed by Marek Micek do góry